zmiana koloru tła na różowy nie spowodowała zmiany pory roku na cieplejszą...
wtorek, 10 lutego 2009
dzień drugi, poranek.
poniedziałek, 9 lutego 2009
kwiecień 2006
[...] Nie wiem dlaczego ale mam wrażenie, że pomimo mojej ogromnej radości, jaką w sobie mam od niedzieli, wpadłam w dołek. Dołek jest interesujący. To świetnie urządzone wnętrze. Panele podłogowe imitujące wiśnię, fotel imitujący balkon, marchewka imitująca komputer, kafelek łazienkowy imitujący doniczkowy kwiatek. Nie ma tu okna. Są za to cztery piękne ściany pokryte tapetą imitującą "Sąd Ostateczny" Boscha. Jest też sufit, z dziurą, przez którą można tu wpaść na kawę. Z tegoż sufitu zwiesza się żyrandol w kształcie dzbana. Wylewa się z niego wąska strużka światła. Tak wąska, że pokazująca jedynie kurz unoszący się w powietrzu. A powietrze? Jest gęste, wilgotne. Ciężko się oddycha. Mało w nim tlenu. Dużo obawy. To pierwiastek występujący jedynie w dołkach. Dowiedli tego naukowcy. Jak będę duża tez zostanę naukowcem. Będę mogła badać niezbadane, poznawać niepoznane. I u schyłku życia będę miała poczucie, że całe życie ciężko pracowałam, by kolejne pokolenia mogły mieć więcej materiału zawartego w podręcznikach(można to chyba nazwać uczuciem słodkości zemsty za te lata stracone na traceniu życia dla jakichś nazw, symboli, wzorów, czasem niepotrzebnych pojęć, niekiedy także dat nie wnoszących niczego do sprawy). Bycie naukowcem musi być wspaniałym doświadczeniem. Wracając do tematu: Mój dołek jest też nieźle usytuowany. W okolicy są wspaniałe przestrzenie imitujące niczym nieskażone tereny równinne. Ale nie widzę ich, bo przecież nie mam okna. Nie mam też drzwi. Nie mogę sama stąd wyjść. Czekam, aż mnie ktoś wyciągnie. Mimo że tu tak miło i przyjemnie, ciepło i wygodnie, cudownie i beztrosko. Wolę życie na powierzchni. Tam jest więcej prawdy. Bo nikt nie ma czasu na imitację.
Dziękuję bardzo, pozdrawiam, polecam się na przyszłość.
środa, 28 stycznia 2009
jakiś problem?
piątek, 16 stycznia 2009
wątek czarno-humorystyczny
wtorek, 30 grudnia 2008
narodzenie - odrodzenie
piątek, 19 grudnia 2008
dziura
niedziela, 14 grudnia 2008
Ej Filip. Nie lubię cię, ale bardzo doceniam.
sobota, 6 grudnia 2008
no tak
wtorek, 2 grudnia 2008
indie-power
Cieszę się, że coś robię na tej uczelni poza zwykłym siedzeniem na wykładach. A to zwykłe siedzenie często kończy się na drzemce przy pulpicie, względnie na czyimś ramieniu. Organizm walczy o godziny których nie dospał. A ostatnio z tym spaniem było dziwnie, bo z piątku na sobotę - ani minuty nie spałam, z soboty na niedzielę - od 6 rano do 11, a z niedzieli na poniedziałek znów nic. Przy czym w poniedziałek wybrałam się na laudesy, potem długi i intensywny dzień i to trochę pewnie wpłynęło na to, że przespałam cała noc i udało mi się wstać znów dziś. Mam nadzieję też na jutro - także kończę, jak zwykle zgubiłam po drodze puentę...
sobota, 29 listopada 2008
Radykalna ??
piątek, 7 listopada 2008
jesienne dukanie
czwartek, 16 października 2008
misjo
Daj mi siły na pięć lat najbliższych.
Daj odwagę na dobra krzewienie.
Daj wiedzę do życia potrzebną.
Daj poczucie wielkiej radości z każdej nowej osoby.
Daj trudy, które mię kształtować będą.
Daj krew i pot, który z obłudy mię obmywać będą.
Daj cierpliwość, męstwo i rozsądek.
Daj miłość, przyjaźń i szacunek.
Ulka daj spokój... To tylko studia...
sobota, 13 września 2008
Do Niej.
niedziela, 24 sierpnia 2008
Jest ekstra.
piątek, 11 lipca 2008
Kuchnia lekkostrawna i dietetyczna.
1 dzwonko łososia
3 plasterki cytryny i jeszcze trochę
przyprawa do ryb
4 ziemniaki
1 pomidor
odrobina masełka
Ziemniaki obrać, umieścić w garnku osolonej wody i gotować około 15 minut. W tym czasie rozgrzać piekarnik, dzwonko opłukać, przyprawić przyprawą do ryb, obłozyć plasterkami cytryny i wstawić do piekarnika. Dojść do wniosku, że lepiej obrać cytrynę ze skórki. Wyjąć łososia. Zdjąć cytrynę. Obrać ją ze skórki. Położyć na łososiu. Wstawić spowrotem. Podpiec, ustaliwszy jaki ma mieć kolor - wyjąć. Pomidora sparzyć obrac ze skóry, pokroić w plastry. Odcedzić ziemniaki, położyć nań masełko. Podawać razem. Jeśli ktoś lubi ryby - smacznego. Jeśli ktoś (tak, jak ja) ich nie znosi - gratulacje - świetnie, że pościsz w piątek.
Przepis na Ciasto
1 pozadne sypnięcie cukru
3 całe jajka
1 czubata łyżka kakao
trochę cukru waniliowego
7 łyżek mąki i jeszcze parę
2 dolania mleka
szczypta prochów do pieczenia
odrobina oleju i bułki tartej
Jajka utrzeć z cukrem, dodać kakao i cukier waniliowy, trzepać trzepaczką, aż wygląda tak, że babcia myśli, że to polewa czekoladowa. Dodawać po łyzce mąkę, stopniowo, powtarzając pod nosem za każdym razem słowo "faliternah" co w języku staroafrykańskich plemion nic nie znaczy. Następnie wymieszać dokładnie. Jest zdecydowanie za gęste, więc dolać mleka. Ponieważ najprawdopodobniej się chlusnęło, dosypać parę łyżek mąki, i znów rozrzedzić, bo ponownie stało się za gęste. Dodać prochy do pieczenia. Na końcu, bo wcześniej się zapomniało. Na ręce umieścić odrobinę oleju, wysmarować formę, obsypać bułką, wlać masę, upiec.
poniedziałek, 16 czerwca 2008
czasem bywa smutniej.
środa, 4 czerwca 2008
magia miejsc
piątek, 11 kwietnia 2008
Wieści z Beirutu...
Odkrycia dokonałam stosunkowo niedawno. Śledziłam majspejsy różnych znajomych i trafiłam do Luke'a. W jego plejliście znajdowały się dwa utwory. Pierwszy to Hoppipolla Sigur Ros, które też mi się bardzo spodobało, a drugim okazało się być Nantes Beirutowe. Te dźwięki wprawiły mnie w takie jakieś pozytywne poczucie, że wszystko będzie dobrze. A już strona www.beirutband.com i na niej dźwięki dopełniły całości. I w związku z tym nawet nie dręczy mnie tak ta myśl, że nie mam pieniędzy na open'era. Szkoda, bo i Gentleman, i CocoRosie, i nie wiem co jeszcze, warto jednak usłyszeć w plenerze. Ale, jak mawiają, całe życie przede mną.
Będzie super ekstra szaleńczo! Niezależnie od wszystkiego:)
